Owad zwany „tramwajarzem”. Nie warto go krzywdzić!

Kowal bezskrzydły to bardzo charakterystyczny owad, który przyjął potoczną nazwę „tramwajarza”. Jego czarno-czerwone ubarwienie może budzić niepokój, a nawet podejrzenia o szkodliwość. Uspokajamy – ten niewielki insekt ma ważną rolę w ekosystemie i nie warto się go bać.
Owad zwany „tramwajarzem”. Nie warto go krzywdzić! fot. Shutterstock

Tramwajarz”, czyli kowal bezskrzydły

Kowal bezskrzydły, potocznie zwany „tramwajarzem” lub „doktorkiem” występuje w Polsce powszechnie przez cały rok, choć jego aktywność jest intensywniejsza w cieplejszych miesiącach. Pierwsze powiewy wiosny mogą wkrótce obudzić do życia całe kolonie – warto wiedzieć, że pluskwiak najczęściej żyje w dużych grupach, a spotkanie ich w lesie robi wrażenie. Dlaczego? Niewielki insekt ma charakterystyczne, czarno-czerwone ubarwienie. Taki wygląd to dar od natury, dzięki któremu kowal odstrasza polujące na niego ptaki.

Rzadko staje się elementem diety drapieżników – jest dla nich gorzki w smaku. Jedynym gatunkiem, który czasami na niego poluje, jest borsuk. A skąd nazwa „tramwajarz”? Owady w trakcie kopulacji przyczepiają się do siebie odwłokami nawet na siedem dni. Można je wówczas skojarzyć z wagonami tramwaju.

Kowal bezskrzydły nie jest szkodliwy

Wokół kowala bezskrzydłego narosło kilka mitów, jego wygląd może też budzić niepokój i kojarzyć z zagrożeniem. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze: „tramwajarz” nie kąsa ludzi i nie poluje na nich. Żywi się opadłymi nasionami, owocami i martwymi owadami – wysysa sok ze ślimaków, gąsienic czy dżdżownic, czasami spożywa też odchody. Tym samym bierze udział w usuwaniu martwej materii ze środowiska.

Zaobserwowano przypadki, gdy duże grupy kowali bezskrzydłych osłabiły młode drzewka i wyrządziły szkody w winnicach. Są to jednak sytuacje rzadkie, a obserwowane przez nas skupiska „tramwajarzy” w lasach nie powinny budzić ani niepokoju, ani zagrożenia.

Czytaj dalej: