Najważniejsze informacje:
- Harry Styles po niemal czterech latach przerwy wydaje nowy, nieoczywisty album „Kiss All the Time. Disco, Occasionally”.
- Płyta łączy różnorodne gatunki, od tanecznych hitów po wzruszające ballady, pozostawiając słuchaczom szerokie pole do interpretacji.
-
Nowy materiał pokazuje mniej gwiazdorskie, a bardziej zmysłowe oblicze Stylesa, który eksperymentuje zarówno z brzmieniem, jak i tekstami.
Harry Styles – powrót po latach
Harry Styles nie przestaje zaskakiwać. Od ostaniej płyty, „Harry’s House”, minęły niemal 4 lata. Przez ten czas artysta zagrał w filmie „Nie martw się, kochanie”, przebiegł maraton w Tokio i Berlinie, pomagał fance zaparkować auto, a nawet był widziany w Watykanie przy ogłoszeniu nowego Papieża. Dopiero w styczniu tego roku Styles zaczął zapowiadać swój muzyczny powrót – najpierw tajemniczymi billboardami, potem singlem i zapowiedzią albumu. Dziś, 6 marca, światło dzienne ujrzał długo wyczekiwany krążek „Kiss All the Time. Disco, Occasionally”.
Muzyczna mieszanka bez granic. Recenzja „Kiss All the Time. Disco, Occasionally”
Nowy album Harry Stylesa wymyka się wszelkim gatunkowym klasyfikacjom. „Kiss All the Time. Disco, Occasionally” to płyta, która łamie konwencje i zaciera granice między gatunkami. Artysta bawi się muzyką i tekstem, oferując słuchaczom zarówno żywiołowe, taneczne utwory jak „Dance No More” czy „Ready, Steady, Go”, jak i popowe perełki – „Carla’s Song”, „The Waiting Game” czy „Pop”.
Nie zabrakło też miejsca na wzruszenie i refleksję. Ballada „Coming Up Roses” wzrusza warstwą tekstową, a „Paint by Numbers” – choć nie wprost – może być hołdem dla zmarłego w 2024 roku Liama Payne’a, z którym Styles występował w One Direction. Szczególnie wymowny jest fragment: „Nosząc ciężar amerykańskich dzieci, których serca łamiesz. Czy to była tragedia, gdy powiedziałeś jej 'Nie mam nawet trzydziestu trzech'?”. Jednak sam artysta pozostawia tu szerokie pole do interpretacji.
Zmysłowość i eksperymenty
Na płycie znalazły się także utwory, które łączą taneczne tempo z głębokim przekazem, jak „Are You Listening Yet?”. Całość jest bardziej zmysłowa i mniej gwiazdorska niż wcześniejsze dokonania Stylesa. Jego głos bywa tu drugoplanowy, często filtrowany lub zanurzony w miksie, a chwytliwe melodie czasem ustępują miejsca eksperymentalnym brzmieniom.
Album pełen jest radosnych piosenek, potężnych bębnów, ciężkiego basu i głośnych elektronicznych dźwięków, które idealnie współgrają z naprzemiennie radosnymi i melancholijnymi melodiami. „Kiss All the Time. Disco, Occasionally” to płyta, która odsłania się stopniowo, a fani znajdą tu wiele intrygujących elementów. To album zarówno dla miłośników ballad, jak i wielbicieli tanecznych, disco klimatów.
