Kontrowersje wokół billboardów w Zakopanem
Temat reklam zasłaniających panoramę Zakopanego od dawna wywołuje burzliwe dyskusje. Mieszkańcy, samorządowcy i turyści spierają się o to, czy wszechobecne billboardy to konieczność, czy raczej estetyczna katastrofa. Sebastian Karpiel-Bułecka, lider zespołu Zakopower i architekt z wykształcenia, nie ma wątpliwości, po której stronie stoi.
Przede wszystkim bym bardzo chciał usunąć te wszystkie billboardy, które zagradzają wjazd do Zakopanego, na których człowiek musi siłą rzeczy zawiesić oko, bo są tak wyeksponowane, że zasłaniają cały krajobraz, po prostu go psują – mówił w rozmowie z Plejadą.
Karpiel-Bułecka ostro o billboardach w Zakopanem
Karpiel-Bułecka zwraca uwagę, że podobne miejscowości turystyczne w Europie potrafiły zadbać o swoje otoczenie. - Jestem z wykształcenia architektem, więc zwracam na to uwagę. Każdy z nas jeździ po świecie, widzimy, jak wyglądają podobne miejsca w innych częściach Europy. Widziałem w Austrii, w Niemczech, w Szwajcarii w tych krajach alpejskich – wyliczał.
Tam krajobraz nie jest przysłaniany żadną wioską smerfów, czy jakimś masażem, czy jakąś inną atrakcją, tylko na pierwszym planie są piękne widoki. Tak też powinno być w Zakopanem.
Karpiel-Bułecka chce zmian
Władze Zakopanego podejmują próby uporządkowania przestrzeni reklamowej, jednak nie jest to łatwe zadanie.
Wiem, że miasto stara się zrobić porządek z tym wszystkim. Wiem, że w tamtym miejscu akurat nie jest to proste, bo w grę tu wchodzi też mentalność ludzka, mentalność góralska, która jest bardzo specyficzna.
Muzyk wskazuje, że są miejsca na Podhalu, gdzie udało się skutecznie walczyć z reklamowym chaosem.
Szczerze myślę, że bardzo trudno jest zarządzać takim miejscem, aczkolwiek są miejsca na Podhalu, gdzie się udało to zrobić, choćby Kościelisko, gdzie billboardy całkowicie zniknęły. Przynajmniej tyle udało, jakbyśmy zaczęli zmienianie tego miejsca od wyczyszczenia krajobrazu, to byłbym przeszczęśliwym człowiekiem – podsumował.
Czytaj więcej: Dobitnie skomentował ceny w Zakopanem. Ostre słowa Karpiela-Bułecki
